niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 4. "Nie martw się, teraz wszystko się zmieni. Będzie jak dawniej."

     Rano, obudziły mnie promyki słońca, była sobota więc miałam wolne. Jak zwykle wzięłam ciepły prysznic, zjadłam śniadanie i zabrałam się za sprzątanie domu. Jednak przerwał mi to dzwonek  telefonu. "Numer zastrzeżony", byłam pewna że to agent z mojej sieci telefonicznej więc zignorowałam go, lecz on nie poddawał się i dzwonił dalej. Bardzo mnie to zirytowało więc w końcu postanowiłam odebrać. Ku mojemu zdziwieniu po drugiej stronie odezwał się znajomy głos:
-Siema, przepraszam za wczoraj ale moje fanki są wszędzie, chyba rozumiesz?
-Nie ma sprawy-odparłam.
-To super, bo właśnie stoję pod twoim blokiem.
Kompletnie mnie zamurowało, skąd on do cholery wiedział gdzie ja teraz mieszkam? W ogóle jak zdobył mój nowy numer telefonu? Kto podał mu te wszystkie informacje? Chcąc się tego dowiedzieć wpuściłam go do środka.
-Masz pięć minut, aby się wytłumaczyć.
-Z czego-zdziwił się Hubert.
Zanim dotarło do niego o co chciałam się dowiedzieć zdążyłam sobie przypomnieć nasze dawne spotkania.
     Z chłopaków najczęściej widywałam się właśnie z nim. Zawsze mieliśmy najlepsze kontakty. Często spotykaliśmy się nocą w Parku. Ja, on i zupełna pustka. Potrafiliśmy błąkać się po mieście od dwudziestej-trzeciej nawet do szóstej rano. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, nasze tematy nigdy się nie kończyły. W pewnym momencie mojego życia stał się dla mnie kimś więcej. Zakochałam się w nim, chciałam zapomnieć o tym uczuciu zwłaszcza dlatego, że Hubert miał wtedy dziewczynę. Zaczęłam go ignorować potem wyjechał w trasę, nasze kontakty zanikły na zawsze. Już nigdy nie rozmawiałam z nim "normalnie". Powstał między nami dziwny dystans. To wszystko stało się tak nagle, że nadal do końca nie rozumiem dlaczego tak drastycznie zakończyłam naszą znajomość.
     -Od Agi.
-Że co-wróciłam do rzeczywistości.
-No od niej mam twój numer mieszkania i telefonu-sprostował-statnio dość często się zamyślasz.
"Ostatnio" tym słowem powalił wszystko. Nie widzieliśmy się od 10 lat, można by stwierdzić że już prawie nic o sobie nie wiemy, lecz Hubert nadal nie rozumiał powagi sytuacji. Jeżeli myślał, że zapomniałam o tych wszystkich latach bez kontaktu z nim to się grubo mylił. Jego wypowiedź bardzo mnie oburzyła:
-Ostatnio, czyli kiedy? W ciągu jedengo wczorajszego dnia?
Cisza. Tak jak się spodziewałam. Długo staliśmy na przeciwko siebie. Spojrzałam w jego dotąd radosne oczy, teraz były smutne bez żadnego wyrazu. Wydawały się być puste, coś musiało się stać. Po za tym chłopaki wspominali coś o karze dla siebie, może było to poważniejsze niż mi się wydawało?
-Nie, gdy byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi-w końcu odparł.
Ta wypowiedź mocno we mnie uderzyła. Tuż po chwili poczułam łzę spływającą po moim policzku.
-Dobrymi przyjaciółmi-desperacko powtórzyłam, po czym byłam już w jego ramionach.
Mocno wtuliłam się w chłopaka, tak jakbym już nigdy nie miała go puścić.
-Martyna, co się z nami stało-nagle zapytał.
Nie mogłam mu powiedzieć, że kiedyś mi się podobał. To mogłoby zniszczyć do końca naszą relacje, nawet jeżeli już do niego nic nie czułam. Żadne słowa, nie mogły być odpowiedzią na jego pytanie, bez wstawiana mojego dawnego zauroczenia nim.
-To przez tą trasę koncertową, zaniedbałem nasze relacje.
-Tak, to wyłącznie przez trasę-skłamałam by nie komplikować obecnej sytuacji.
-Nie martw się, teraz wszystko się zmieni. Będzie jak dawniej.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Całą tą sytuacje przerwał dźwięk mojej komórki. Dzwonił Patryk, mój dobry znajomy, był przejazdem w Warszawie więc chciał się ze mną spotkać bez wahania zgodziłam się, lecz zabrałam ze sobą Huberta.

2 komentarze: